Większość zepsutych wyjazdów da się przewidzieć w garażu. Poniżej lista, która zajmuje pięć minut i zwraca się przy pierwszym użyciu.
Minimum: cztery punkty
1. Naładowanie. Sprawdź stan pakietu i policz, czy wystarczy na trasę i na powrót. Dwadzieścia procent rezerwy to nie przesada.
2. Ciśnienie w oponach. Na zimnych oponach, manometrem. Dostosuj do podłoża, na które jedziesz.
3. Hamulce. Ściśnij obie dźwignie. Opór ma być wyraźny i twardy, bez gąbczastości i bez dociągania do chwytu.
4. Napęd. Sprawdź napięcie łańcucha i czy jest nasmarowany. Przy pasku — czy nie ma pęknięć.
To jest lista, którą robisz zawsze. Dwie minuty.
Rozszerzenie: przed dłuższym wyjazdem
Śruby kół i kierownicy. Ręką, na wyczucie luzu.
Szprychy. Postukaj kluczem — dźwięk ma być równy.
Oświetlenie, jeśli motocykl jest homologowany.
Luz w łożyskach. Unieś koło, spróbuj poruszyć nim bokiem.
Czy nic nie ocieka. Rury widelca, zaciski hamulcowe.
Co zabrać ze sobą
- dętka i zestaw łatek,
- dwie łyżki do opon,
- klucze imbusowe w rozmiarach z Twojego motocykla,
- klucz do osi tylnego koła,
- ogniwo spinające łańcuch,
- opaski zaciskowe i taśma izolacyjna,
- naładowany telefon w wodoodpornym etui,
- woda i coś do jedzenia przy dłuższej trasie.
Wszystko poza wodą mieści się w małej saszetce pod siedziskiem albo w plecaku.
Czego nie zapomnieć poza motocyklem
Kask, gogle, rękawice, buty, ochraniacze. Brzmi oczywiście, dopóki nie dojedziesz na miejsce bez gogli.
Zrób sobie stałe miejsce na sprzęt i pakuj go w tej samej kolejności. Rutyna działa lepiej niż pamięć.
Poinformuj kogoś
Gdzie jedziesz i o której planujesz wrócić. To jest najprostsze zabezpieczenie, jakie istnieje, i jedyne, które działa, gdy telefon nie ma zasięgu.
Po powrocie
Spójrz na motocykl przez minutę: czy nic nie ocieka, nie zwisa i nie jest wygięte. Usterka zauważona teraz to naprawa w tygodniu. Zauważona przy następnym wyjeździe — to zepsuty następny wyjazd.