Zakupy 3 min czytania

Elektryczny cross w Polsce — kto kupuje i dlaczego

Kto jeździ elektrycznym enduro w Polsce, jakie są bariery wejścia, co zmieniają wersje homologowane i czego wciąż brakuje na tym rynku.

Motocykle terenowe zaparkowane przed wyjazdem

Elektryczny cross przestał być w Polsce ciekawostką. Wciąż jednak jest rynkiem, który rozwija się mimo przeszkód, a nie dzięki sprzyjającym warunkom.

Kto kupuje

Debiutanci w terenie. Największa i najszybciej rosnąca grupa. Brak sprzęgła i biegów usuwa barierę, która wcześniej zatrzymywała wielu chętnych.

Doświadczeni motocykliści. Kupują jako drugą maszynę — do jazdy blisko domu, wcześnie rano, bez konfliktu z sąsiadami.

Rodzice. Kupują dla nastolatków, zwykle w wersji L1e, bo kategoria AM od czternastego roku życia jest najkrótszą legalną ścieżką.

Firmy. Wypożyczalnie, ośrodki turystyczne, służby techniczne poruszające się w terenie.

Co napędza wzrost

Cisza. To argument, którego spalinowe enduro nie przebije. Dla kogoś mieszkającego na osiedlu jest rozstrzygający.

Prostota. Brak oleju, filtrów i świec obniża próg wejścia dla osób, które nie chcą spędzać sobót w garażu.

Wersje homologowane. Możliwość dojechania do terenu własnym kołem usuwa konieczność posiadania przyczepki — a to była realna bariera.

Co hamuje rozwój

Brak miejsc do jazdy. To jest problem numer jeden. Przepisy o ruchu w lasach państwowych są restrykcyjne, a liczba torów i wydzielonych stref niewielka.

Kupujący zderza się z tym po pierwszym miesiącu i to jest najczęstszy powód odsprzedaży.

Zasięg. Sesja liczona w godzinach, nie w dniach, wyklucza dłuższe rajdy.

Ceny. Za kwotę nowego elektrycznego crossu można kupić używane spalinowe enduro z większymi możliwościami.

Czego brakuje na rynku

Rzetelnej informacji o homologacji. Sformułowanie „możliwość rejestracji” bez podania kategorii wciąż pojawia się w ofertach i wciąż kosztuje kupujących realne pieniądze.

Cen podanych wprost. Praktyka „zapytaj o cenę” przy produkcie katalogowym nie służy klientowi.

Katalogów części z numerami. Sklep bez katalogu części to sklep, który sprzedaje raz.

Co się zmieni

Największą zmianą byłoby udostępnienie legalnych tras. Cisza elektrycznych maszyn jest tu argumentem, którego spalinowe enduro nigdy nie miało — i który warto wykorzystać w rozmowach z zarządcami terenów, zamiast marnować go jeżdżąc tam, gdzie nie wolno.

Najczęstsze pytania

Kto najczęściej kupuje elektryczny cross?

Trzy grupy: osoby wchodzące w teren po raz pierwszy, doświadczeni motocykliści szukający cichej maszyny do jazdy blisko domu oraz rodzice kupujący pojazd dla nastolatka.

Co najbardziej ogranicza rozwój tego rynku?

Brak legalnych miejsc do jazdy. Przepisy o ruchu w lasach i ograniczona liczba torów sprawiają, że wielu kupujących nie ma gdzie korzystać ze sprzętu.

Czy ceny będą spadać?

Trudno przewidywać. Ogniwa tanieją powoli, ale rośnie wyposażenie i koszty homologacji. Historycznie w tej klasie ceny raczej się stabilizują, niż spadają.

Masz pytanie, na które ten tekst nie odpowiada? Napisz na info@elektrocross.com — odpisujemy w dni robocze i często z takiego maila powstaje kolejny wpis.